-
Mariusz Janik
Pomówienia i obrzucanie błotem to zwykły element polityki

Rozmowa z profesorem John'em Dunn

MARIUSZ JANIK: Czy negatywna kampania to dobry sposób uprawiania polityki?
JOHN DUNN: Negatywne kampanie to prawdziwie zabójcza broń w Stanach Zjednoczonych. W Europie na szczęście nie jest to tak skuteczne. W Wielkiej Brytanii akurat sytuacja jest chyba pod tym względem najlepsza - chociaż i tu nie trzeba by daleko szukać, żeby znaleźć stosowne przykłady.

Skąd biorą się pokusy, by kierować się najniższymi pobudkami? Na przykład krytykując przeciwników politycznych za niski wzrost czy brzydką aparycję?
Prawdopodobnie to efekt kultury mediów, jaka panuje w danym kraju, i sposobu ich funkcjonowania. Ona odzwierciedla kulturę polityczną i nakłada czasem jakieś ograniczenia na rzucanie podejrzeń lub sposoby negatywnego opisywania czyjejś osoby. W ślad za tą kulturą idzie stosowne prawo, np. brytyjskie jest w tym zakresie bardzo surowe. W Wielkiej Brytanii rzadko atakuje się polityków za ich charakter, osobowość, sposób zachowywania się czy wygląd. Z kolei nie ma przeszkód przed takimi atakami np. na południu Europy, w Hiszpanii czy Włoszech.

Wyraziści politycy u władzy mają w wielu krajach ten sam problem: ledwo dochodzą do władzy, a już media zarzucają im dyktatorskie zapędy.
Tak atakuje się silnych polityków. Przykładem jest Nicolas Sarkozy, który był w trakcie kampanii wyborczej posądzany o różne przewinienia oraz arogancki stosunek do ludzi i chęć zagarnięcia władzy. Pod tym względem niczym się to nie różniło od ataków na Tony’ego Blaira, któremu zarzucano chęć nadmiernego koncentrowania władzy we własnym ręku.Walka z takimi osobistościami jak Blair, Sarkozy czy Berlusconi istotnie staje się walką bez żadnych reguł.

Jak można się ustrzec przed negatywnymi kampaniami?
Nie można. Politycy zawsze używali takich metod i chyba już do nich całkiem przywykli. Nowością jest rola mediów i sposób, w jaki mogą się do takiej kampanii włączyć. Mogą wykpiwać fizyczne przywary polityka, mogą kreować jego negatywny wizerunek, np. wmawiając ludziom, że jest mało inteligentny albo ograniczony, mogą wreszcie celowo i świadomie przekręcać i zniekształcać jego wypowiedzi. Ofiarą tej ostatniej techniki padł niedawno demokratyczny kandydat w wyborach w USA Barack Obama. Politycy widzą skuteczność takich metod. Niektórzy głównie dzięki nim odnoszą sukcesy, więc pokusa zastosowania "czarnego PR" jest wielka. To, że ludzie chcieliby "czystszych" kampanii, nie ma znaczenia.