--
Tomasz Pietryga, Katarzyna Rychter
-
BADANIA OPINII SPOŁECZNEJ. WIELE ZALEŻY OD METODY BADAWCZEJ
Czy należy ufać sondażom
-
Publikowane w mediach wyniki sondaży wyborczych, często różnią się od siebie. Zdaniem socjologów wynika to przede wszystkim z odmiennych metod badawczych, a nie z chęci manipulacji opinią publiczną. Przypadki nadużyć jednak zdarzają się, dlatego do sondaży trzeba podchodzić z rezerwą.

Zdaniem prof. Janusza Czapińskiego, psychologa społecznego - sondaże sprzyjają silniejszym kandydatom, niekiedy jednak również aktywizują wyborców tych partii, które "spadają" w sondażach. Dr Krzysztof Koseła, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego, dodaje że są tacy obywatele, którzy idą z tłumem oraz tacy, którzy pod wpływem sondaży zmieniają opinie, chcąc przeciwstawić się większości.
Zdaniem Krzysztofa Zagórskiego, dyrektora generalnego CBOS - oddziaływanie sondaży na badaną przez nie opinię publiczną, preferencje polityczne, partyjne itd. nie stanowi jednak samo w sobie żadnej manipulacji, gdyż jest stałym elementem demokracji we wszystkich nowoczesnych społeczeństwach. - Bardzo rzadko zdarza się świadomie tendencyjne formułowanie pytań przez badaczy. Z manipulacją częściej spotykamy się przy wybiórczym prezentowaniu wyników i ich tendencyjnej interpretacji przez niektórych polityków lub media - twierdzi K. Zagórski.
Skąd więc się biorą tak, niekiedy duże różnice między poszczególnymi badaniami? Zdaniem socjologa Tomasza Sommera przy wiarygodnym badaniu musi zostać precyzyjnie dobranych kilka wskaźników. Znaczenie ma przyjęta metoda badawcza, próba, odpowiednio postawione pytania a nawet okoliczności, w jakich był przeprowadzany pomiar. Ten ostatni wskaźnik wzbudził ostatnio zastrzeżenia po publikacji sondażu prezydenckiego Pentora, który ukazał się dzień przed podjęciem decyzji przez marszałka Włodzimierza Cimoszewicza o starcie w wyborach. Marcin Palade, z Polskiej Grupy Badawczej nie ma wątpliwości, że data publikacji wyników została wybrana nieprzypadkowo. - Należy jednak pamiętać, że ten, kto zamawia badania jest ich dysponentem i on podejmuje decyzje, kiedy wyniki będą opublikowane. Warto, więc zwrócić uwagę na czyje zlecenie przeprowadzono sondaż - dodaje.
- Jeżeli badanie opinii publicznej robione jest pod konkretne wydarzenie, siłą rzeczy jego wynik jest "zakrzywiony". Jeżeli przeprowadzi się sondaż np. po zamachu terrorystycznym, stawiając pytanie, jak wysoka kara powinna spotkać zamachowców, wielu respondentów opowie się w tym momencie za wyższą karą, niż w przypadku gdyby takiego zamachu w ogóle nie było. Taki sondaż nie odzwierciedla rzeczywistości tylko chwilowe emocje - dodaje Sommer.
Nie bez znaczenia na wyniki sondaży pozostaje również forma postawienia pytania badawczego. Socjologowie bardzo często posługują się przykładem Jacka Kuronia, który cieszył się, przez wiele lat w sondażach zaufania społecznego prawie 80 proc. poparciem obywateli. Nie przełożyło się to jednak na jego wynik w wyborach prezydenckich, w których otrzymał 12 proc. Istotne znaczenie miały w tym przypadku postawione pytania. - "Komu ufasz", nie przełożyło się na to "jak będziesz głosował" - dodaje Sommer.
Diametralne różnice powstały także w sondażach na temat poparcia Traktatu Konstytucyjnego. Większość dużych ośrodków badawczych w swoich badaniach informowała o zdecydowanym poparciu Polaków dla konstytucji europejskiej. Zupełnie odmienne wyniki przez kilka miesięcy przedstawiała Polska Grupa Badawcza. Wynikało z nich że Polacy w referendum odrzucą konstytucję. Zdaniem M. Palade, różnice były skutkiem postawionego pytania. Większość ośrodków pytało o ocenę traktatu, my zapytaliśmy wprost, zdeklarowanych wyborców, jak będziesz głosował w referendum, a nie jak ci się podoba traktat- mówi Palade. W tym przypadku nie bez znaczenia było oszacowanie frekwencji wyborczej. PGB badała tylko tych którzy deklarowali, że pójdą do referendum. Inne pracowanie badały ogół respondentów, przyjmując frekwencje na poziomie ponad 60 proc. Zdaniem M. Palade, właśnie oszacowanie frekwencji miało wpływ na wyniki badań prezydenckich OBOP-u, opublikowanych dwa tygodnie temu w "Polityce". Podczas pomiaru przyjęto że do wyborów pójdzie 93 proc. obywateli.
Socjologowie podkreślają również że nie bez wpływu na wyniki badań pozostaje wybór metody badawczej. W Polsce obecnie stosowane są trzy, z których przynajmniej jedna budzi kontrowersje. Jest to metoda telefoniczna, często stosowana przez duże ośrodki badawcze. Tymczasem Europejskie Stowarzyszenie Badaczy Opinii i Rynku ESOMAR zaleca stosowanie próby telefonicznej w krajach gdzie nasycenie telefonią stacjonarną przekracza 90 proc. W Polsce ta metoda jest więc kompletnie nie reprezentatywna. Pozostałe dwie metody stosowane przez ośrodki badawcze to metoda losowo-adresowa, czyli w domach respondentów oraz kwotowa, która polega na doborze respondentów w miejscach publicznych. Na wyniki sondaży ma też wpływ błąd statystyczny, który przy źle zastosowanej próbie może wynieść nawet ponad 5 proc. Oznacza to, że poparcie dla ugrupowania, które w sondażu otrzymało 20 proc., może w efekcie wahać się w granicach od 15 do 25 proc.
Zdaniem Krzysztofa Zagórskiego, kumulacja tych błędów w porównywanych badaniach prowadzić może do znacznych różnic w wynikach. Reprezentatywne badania potrafią odzwierciedlić sytuację w danym miejscu i czasie tylko z pewnym przybliżeniem, wystarczającym jednak dla ogólnego rozeznania i prawidłowej oceny trendów, a także do badania współzależności.

Jak czytać sondaże
- sprawdzić kiedy przeprowadzono badanie,
- sprawdzić na jakiego typu próbie je wykonano,
- jak duży jest błąd próby,
- jaka metoda została zastosowana (np. sondaż telefoniczny),
- jak zostało sformułowane pytanie do respondentów
- pod wypływem jakich okoliczności było przeprowadzane badanie
- studiować raczej kilkumiesięczne trendy niż ostatnie dane