--
Maciej Ratajczak
Kolorowe barwy kampanii 2010
-
Niekonwencjonalnych pomysłów na kampanie wyborcze wśród lokalnych kandydatów nie brakuje co udowodniła walka o glosy przed wyborami samorządowymi w 2010 r. Choć oryginalne pomysły na prezentację swojej osoby lub programu nie zawsze gwarantowały sukces wyborczy, to jednak bardzo urozmaiciły kampanię. Popularnością medialne dokonania kandydatów nie przebiły wprawdzie sukcesu Krzysztofa Kononowicza z 2006 roku, ale zdarzyło się kilka pomysłów zwracających uwagę.

Wśród ciekawszych, niekonwencjonalnych prezentacji kandydatów na plan pierwszy wysuwa się kampania Marty Ratuszyńskiej, kandydatki SLD do sejmiku województwa mazowieckiego z Radomia, która promowała się hasłem "Dla mnie polityka jest jak dobra muzyka". Hasło towarzyszyło teledyskowi do piosenki śpiewanej przez samą kandydatkę. Piosenka utrzymana była w stylu disco-polo i raczej wysokich lotów artystycznych nie prezentowała. Można wręcz powiedzieć, że była żenująca. Udanym zabiegiem było natomiast niekonwencjonalne zaprezentowanie kandydatki na plakacie wyborczym, na którym trzyma ona odkurzacz i apeluje "Wuyssijmy z Mazowsza Warszawę". To co jednak zwraca uwagę przede wszystkim to nogi kandydatki, które na plakacie odgrywają pierwszoplanową (dosłownie) role. To chyba najbardziej sex’y plakat w polskich kampaniach wyborczych.

Z plakatem kandydatki SLD konkurować mógł jedynie billboard Katarzyny Szczołek (Sary May), która kandydowała do Rady Dzielnicy Bemowo w Warszawie. Na swoim plakacie wyborczym kandydatka leżała na plaży i eksponuje swoje opalone ciało w bikini. Niekonwencjonalna prezentacja wyborcza obiegła niemal cały świat, oczywiście jako ciekawostka. Hasło wyborcze towarzyszące wizerunkowi „Piękna, niezależna i kompetentna” wydaje się trafione jedynie w pierwszej części, przynajmniej tak odebrać może go oglądający billboard.

Inny kandydat do Rady Dzielnicy Bemowo, walczący o reelekcję Jarosław Oborski, także postawił na niekonwencjonalna prezentacje, tym razem filmową. W swoim spocie wyborczym kandydat występował w średniowiecznym stroju rycerskim. Widać w tym chęć nawiązania do niemal ogólnonarodowej tendencji zainteresowania odtwórczością historii średniowiecznej w związku z rocznica 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. Sztabowi wyborczemu kandydata zabrakło jednak pomysłu jak do końca kampanie oparta na nawiązaniu do średniowiecza poprowadzić. W efekcie strój kandydata zupełnie nie współgrał z tym co kandydat mówił i w jakim otoczeniu występował. Wyglądał jak dziwoląg, albo ktoś z innej bajki. W kampanii zabrakło także konsekwencji w budowaniu przekazu - pozostałe materiały wyborcze, jak np. plakat, zupełnie nie nawiązują do stylizacji znanej z filmu wyborczego.


Kliknij i zobacz film

Wśród internatów popularnym był także film wyborczy innego kandydat PO - startującego do Rady Miasta Chorzowa Rafała Przełonczkowski. W przygotowanym zapewne metodą chałupniczą spocie wprawdzie zabrakło dbałości o szczegóły (przydałoby się nieco lepszego aktorstwa i ustawienie kamery), jednak energetyczna muzyka w połączeniu z dobrym i dopasowanym do niej montażem sprawia ogólnie bardzo pozytywne wrażenie. Spot pomyślany zapewne jako żart, takim pozostanie. Osobiście film przypomina mi raczej materiał promujący kandydata do samorządu uczniowskiego, a nie lokalnych władz. No, ale na bezrybiu i rak ryba...

 
Kliknij i zobacz film

W stylu hip-hop utrzymany jest spot wyborczy Jerzego Zuby, kandydata  PiS do Rady Powiatu Sanockiego. Podobnie jak wspominana wyżej kandydatka SLD Jerzy Zuba sam śpiewa o sobie, jednak w jego wykonaniu wygląda to lepiej choć... no właśnie wizerunek kandydata bardziej przypomina rockmana niż hiphopowca. Trochę kłóci się tu przekaz wizualny z muzycznym. Zresztą mówi o tym sam kandydat, który w jednym z wywiadów zaznacza, że "(...) chociaż ten gatunek nie jest mi szczególnie bliski zdecydowałem się rapować, bo chcę dotrzeć do młodych ludzi."  (Anna Janik, Pomysł na wybory Jerzego Zuby z PiS: rap w stylu Eminema, www .nowiny24.pl)


Kliknij i zobacz film

Elementy popkultury już dawno zagościły w politycznych kampania wyborczych, także tych lokalnych. Tak było również w roku 2010. Sztab wyborczy kandydata na prezydenta Olsztyna Janusza Cichonia w swoim spocie wyborczym wykorzystał postać jednego z superbohaterów. Film rozpoczyna się słowami lektora, w którego rolę wcielił się Piotr Bałtroczyć: "Do dalszego rozwoju miasta potrzebny jest człowiek z wizją. Potrzebni są Batman…". Tekst się urywa i słyszymy dokończenie: "I Janusz Cichoń", które wypowiada Krzysztof Hołowczyc wyglądający zza szyby animowanego Batmobilu.  Skąd pomysł na teką prezentacje kandydata, co ma wspólnego z Batmanem i jak rozwiązana sprawę praw autorskich... tajemnica.


Kliknij i zobacz film

Batman nie był jednak jedynym filmowym bohaterem, do którego odwoływała się kampania wyborcza 2010 r.  Na swoim plakacie wyborczym Piotr Franaszek, dyrektor departamentu turystyki w lubelskim urzędzie marszałkowskim, występuje w pozie i kreacji wzbudzających nieuchronne skojarzenia z Jamesem Bondem. Na jednoznaczność skojarzenia wskazuje także  hasło zamieszczone na plakacie "Operacja Lublin. Sejmik 004". Co więcej kandydatowi na plakacie w roli dziewczyny Bonda towarzyszy posłanka Joanna Mucha. Oglądając plakat można dojść do wniosku, że tak jak pani Mucha może śmiało grać dziewczynę najsłynniejszym agentem Jej Królewskiej Mości., tak Piotr Franaszek, zdecydowanie nie przypomina żadnego z aktorów odtwarzających tę postać. Delikatnie mówiąc... Na plus zapisać trzeba kolorystykę plakatu - szare odcienie tła sugerują profesjonalizm kandydata i wyższą, ekskluzywną jakość.

 
Przykładów niekonwencjonalnego, zaskakującego czy też zwyczajnie śmiesznego zwrócenia na siebie uwagi było sporo. Warto wspomnieć tu jeszcze o Mariuszu Ropele z Inicjatywy Wolne Konopie, który w spocie wyborczym obiecuje "ze swojej diety co miesiąc gruby melanż", Pawle Sankowskim, kandydacie PSL do sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego, którego spoty wyborcze to slideshow'y zdjęć z wakacji z żywa muzyką w tle, Pawle Kosibie, na plakacie stojącego na głowie (odwróconego komputerowo co zdradza krawat opierający się ciążeniu ziemskiemu) czy wreszcie Sebastianie Wierzbickim na plakacie w stylu Barack’a Obamy.


-

-

Pomysłów na przekaz wyborczy wychodzący poza ramy klasycznej kampanii było zapewne wiele więcej. Te wybrane, zauważone przez media, wskazują jednak na to, że kolejne kampanie będą jeszcze bardziej urozmaicone i zaskakujące.

Maciej Ratajczak
www.marketingwpolityce.zgora.pl