--
Maciej Ratajczak
Polityk nie do zrozumienia
-
Każdy z interesujących się marketingiem politycznym słyszał o zasadzie mówiącej, iż o tym jak odbierają polityka wyborcy w 55% decyduje ich (polityków) wygląd zewnętrzny, w 38% tembr głosu i zaledwie w 7% treść wypowiedzi. Hołdując tej zasadzie wielu polityków stało się prawdziwymi ekspertami w kreowaniu swojego zewnetrznego wizerunku. Co więcej - dbając o własny image politycy zaczęli także używać języka, który miał współgrać z ich wygładzonym wizerunkiem. I tu pojawił się problem, bo przemówienia polskich czołowych polityków stały się zbyt skomplikowanie dla przeciętnego odbiorcy.
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez językoznawców z Uniwersytetu Wrocławskiego przemówienia wielu polskich polityków, w tym przede wszystkim liderów największych ugrupowań politycznych, są niezrozumiałym dla większości obywateli.

W latach 60-tych XX wieku wybitny polski językoznawca prof. Walery Pisarek opisywał matematyczny wzór, za pomocą którego  można zbadać, jak bardzo skomplikowana jest wypowiedz. Wzór ten opracowany został w latach 50-tych przez  Roberta Gunninga, amerykańskiego biznesmena i nazwany współczynnikiem mglistości języka. Opracowany wzór zakładał, iż im wyższy owy współczynnik mglistości języka tym język mniej zrozumiały dla odbiorców, czy też zrozumiały dla odbiorców o wyższym wykształceniu. Jego wysokość jest wprost proporcjonalna do lat edukacji jakie trzeba przebrnąć aby zrozumieć daną wypowiedź, tj. przemówienie o współczynniku 6 zrozumie absolwent szkoły podstawowej, 9 – gimnazjalista, 12 – licealista, 17 – absolwent studiów magisterskich a 22 – osoba z doktoratem.
Przeprowadzone przez dziennikarzy „Wprost” w oparciu o algorytm opracowany przez badaczy z Wrocławia badania dały wydaje się spodziewany wynik. Potwierdziło się, iż polscy politycy mówią językiem skomplikowanym. W owej komplikacji przoduje Arkadiusz Mularczyk, którego przemówienie otrzymało współczynnik 15, a więc jest w pełni zrozumiale dopiero dla magistra. Niewiele lepiej wypadł także premier Donald Tusk, zrozumiały dla studenta V roku (współczynnik 14,5). Większości liderów głównych partii politycznych ma zresztą podobny problem – aby zrozumieć ich przemówienia trzeba przynajmniej być maturzystą. Janusz Piechocinski z PSL zrozumiały jest dla  studenta II roku (13,8), Leszek Miller dla studenta I roku (12,8), a przemówienie Jarosława Kaczynskiego rozumie maturzysta (12). Wyjątkowo dobrze w badaniach wypadł Janusz Palikot, którego współczynnik mglistości języka wynosi zaledwie 9, co oznacza że jest zrozumiały dla absolwenta gimnazjum.
Podobne badania prowadzone były oczywiście już wcześniej w USA. Analizie poddano przemówienia wszystkich dotychczasowych prezydentów Stanów Zjednoczonych. Okazało się, iż pierwsi z nich mieli współczynnik mglistości języka na poziomie 26, natomiast ostatni – George W. Bush i Barack Obama w okolicy 9.
Fakt, iż to co mówią do nas politycy jest mało zrozumiale nie jest nowością, choć niewątpliwie w ostatnim czasie jest lepiej niż było dotychczas. O problemie tym w 2002 roku pisał Rafał Ziemkiewicz w artykule „Drętwa Mowa”.

Maciej Ratajczak
na podstawie artykułu "Rozmowy niekontrolowane" Marcina Dzierżanowskiego
Tygodnik "Wprost", Nr 15/2013