--
Anna Głowacka
Wizerunek głowy

Jaki powinien, zdaniem Polaków, być idealny kandydat na prezydenta? Nie musi realizować obietnic wyborczych - jak wynika z badań Pracowni Badań Społecznych, przeprowadzonych na zlecenie "Rzeczpospolitej". Powinien za to być wykształcony, elokwentny i znać języki obce. Prócz tego musi być uczciwy, prawdomówny, rzetelny, nieprzekupny. Nie bez znaczenia jest też wygląd zewnętrzny. Prezydent, którego wymarzyli sobie Polacy, jest przystojny, schludny. Powinien też godnie reprezentować nasz kraj.
O to, by kandydaci jak najlepiej zaprezentowali się rodakom, dbają ich sztaby wyborcze. Te, które już działają, nie kwapią się do zdradzania tajników przygotowanych kampanii. Tłumaczą, że nie chcą informować konkurentów w walce o prezydencki fotel o swych kolejnych krokach.
- Pomysł na pierwszy etap kampanii mogę już zdradzić. Prezydent odwiedzi wszystkie województwa, będzie słuchał ludzi, rozmawiał z nimi - opowiada Dariusz Szymczycha ze sztabu Aleksandra Kwaśniewskiego.
Prezydent ma się prezentować jako spokojny, stateczny, przewidywalny i godny polityk. Tym razem nie będzie się odchudzał. - Polacy wiedzą, że prezydent jest pogodnym człowiekiem i nie może wyglądać jak szczapa - stwierdza Szymczycha. Być może nie wiedzą tego internauci, bo na stronie internetowej Aleksandra Kwaśniewskiego umieszczono zdjęcie prezydenta szczuplejszego o jakieś 20 kilogramów.
Na razie sztab Kwaśniewskiego stosuje stare, dobre chwyty PR: wszędzie, gdzie pojawia się prezydent, gdzie zbiera się podpisy pod jego kandydaturą, rozdawane są pamiątkowe kartki (w sumie ok. 2 mln). Jedną ich część - wyglądającą jak pocztówka - można oderwać i zachować na pamiątkę. Widnieje na niej zdjęcie lekko odchudzonego prezydenta, a na drugiej stronie - własnoręcznie napisane życzenia, podziękowania i zachęta do współpracy: "Chcę, by mój program
uwzględniał także Państwa opinie".
Druga część kartki to pocztówka zaadresowana do sztabu Kwaśniewskiego. Można tam nadsyłać odpowiedzi na pytania, jakie problemy nadawca uważa za najważniejsze dla Polski i jakie decyzje władz ułatwiłyby codzienne życie Polaków.
Następny etap, który ma się rozpocząć w drugiej połowie sierpnia, jest bardziej tajemniczy. - Na podstawie sugestii z kartek wprowadzimy zmiany do programu wyborczego, ogłosimy go i rozpoczniemy drugą rundę podróży po kraju - mówi Szymczycha.
Podróże po Polsce zapowiada też lider PSL Jarosław Kalinowski. A że nie ma wielkich pieniędzy na kampanię, prezes Stronnictwa będzie promowany głównie
przy okazji świąt ludowych, historycznych i religijnych. - W terenie do kandydatury pana Kalinowskiego będą przekonywać głównie nasi działacze - mówi kierujący sztabem kandydata Marek Sawicki.
Kierujący sztabem Mariana Krzaklewskiego Wiesław Walendziak na razie wzbrania się przed mówieniem o konkretach.
Pomysł na kampanię ma już za to sztab Andrzeja Olechowskiego. Za wizerunek medialny odpowiada tam Bohdan Dzieciuchowicz. Główne kierunki tej kampanii to: podniesienie rozpoznawalności Olechowskiego (m.in. poprzez wykupywanie dodatkowego czasu antenowego), budowanie i podtrzymywanie zainteresowania opinii publicznej poprzez ogłaszanie kolejnych punktów programu wyborczego co kilkanaście dni. Ma to być czynione w oryginalny sposób, np. o wymiarze
sprawiedliwości Olechowski będzie mówić w zakładzie karnym. Olechowski nie
przepuszcza żadnej okazji. Finał Euro 2000 zaproszeni kibice mogli z nim obejrzeć w pubie jednego z warszawskich hoteli. Dzieciuchowicz zapowiada też, że pracuje nad sarmackością swego kandydata.
Jak się zaprezentuje Lech Wałęsa i jakie będą promocyjne założenia jego kampanii? Marek Gumowski kierujący sztabem byłego prezydenta nie miał wiele do powiedzenia: - Ja nie mam czasu odpowiadać na takie pytania. Proszę sięgnąć do prasy, sporo publikacji się ukazało - stwierdził.

Kwaśniewski, czyli więcej luzu

Specjaliści zajmujący się w Polsce kreowaniem wizerunku osób publicznych, poproszeni przez "Press" o wskazanie wad i zalet w prezentacji kandydatów na
prezydenta, najlepiej mówią o Kwaśniewskim. Zwracają uwagę, że wiele mu dała współpraca z francuskim specjalistą - Jacquesem Seguelą, który podczas poprzedniej kampanii prezydenckiej dbał o wizerunek Kwaśniewskiego.
To dzięki niemu najpopularniejszym kolorem w polskiej polityce stał się niebieski.
Kwaśniewski dobrze wypada w mediach - chętnie żartuje, potrafi być autoironiczny. Pomaga mu też TYP. Kiedy komercyjne media trąbiły o drogowej wpadce prezydenckiego ministra Siwca, telewizja publiczna poinformowała o zarządzeniu prezydenta, że ministrów będą wozić kierowcy. Powód tej decyzji podano raczej w formie backgroundu niż newsa.
Według specjalistów, Kwaśniewskiego nie zgubi żaden gest. - Dawniej to, co mówił, podkreślał wskazującym palcem. Teraz już tego nie robi - stwierdza Piotr
Tymochowicz, specjalista od kreowania wizerunku.
- Jest zawodowcem w autokreacji, wypada bardzo naturalnie - potwierdza kierujący firmą Kreator Michał Zarzycki. Kwaśniewski jednak ma co nieco do poprawienia. Po pierwsze - marynarki.
- Powinien nosić zdecydowanie luźniejsze - ocenia Zarzycki. Tymochowicz dodaje, że prezydentowi brakuje luzu w poruszaniu się. Kiedyś jego krok byt jeszcze cięższy, ale nadal to nie jest to. Obecny prezydent ma złe przyzwyczajenia z przeszłości. - Dobrze, że wyzbył się już robienia misia, czyli rzucania się w ramiona i poklepywania po plecach w trakcie powitania. Ale to jego splatanie dłoni, albo uścisk czyjejś ręki jego oboma. No i te niskie ukłony - krytykuje Tymochowicz.
Specjaliści nie polecają schudnięcia Kwaśniewskiemu. Przekonują, że teraz mogłoby to mu wręcz zaszkodzić. Ludzie odczytaliby taką zmianę jako kiełbasę wyborczą.
Największym atutem Kwaśniewskiego jest jego żona, z którą powinien się jak najczęściej pokazywać publicznie - oceniają specjaliści. - W oczach wielu Polaków jest ona połączeniem Matki Teresy i księżnej Diany - mówią.

Krzaklewski, czyli zapominamy o kompleksach

Specjaliści są zgodni - Marian Krzaklewski, jeśli chce poprawić swój wizerunek, musi się ostro wziąć do pracy. Zdaniem Tymochowicza, jest już za późno. Według niego kandydat potrzebuje co najmniej roku intensywnych przygotowań. - Jest mnóstwo do zrobienia: musi przestać podnosić podbródek, bo to fatalnie wygląda, poprawić akcent, mówić poprawnie, nauczyć się operować pauzą, powstrzymywać emocje. I opanować od podstaw mowę ciała, bo ono mówi coś zupełnie innego niż jego usta - wylicza Tymochowicz.
Zarzycki dostrzega jeszcze jeden problem. - Jego doradcy i on sam mówią tak, jakby nie wierzyli, że mogą wygrać. Jego zdaniem, kandydat musi do dnia wyborów zapomnieć o premierze Buzku, problemach w AWS-ie, rządzie. - Powinien też na te trzy miesiące zrezygnować z przypominania Polakom, że to on
jest ojcem AWS-u, antykomunistą. Krzaklewskiego trzeba pokazać teraz jako męża stanu - przekonuje Zarzycki.
Jak to osiągnąć? - Powinien występować ze znanymi osobistościami, mówić po angielsku, bo podobno dobrze to robi, stwarzać dobre wrażenie i pokazywać się w ładnych wnętrzach - wylicza Zarzycki. Dodaje, że Krzaklewski powinien na czas kampanii odłożyć na bok niechęć do urzędującego prezydenta. - Nie można krytykować kogoś, kogo lubi większość Polaków. Krzaklewski powinien wystąpić jako pełnoprawny rywal Kwaśniewskiego, bez kompleksów - przekonuje specjalista. Zwraca też uwagę na otoczenie kandydata, a zwłaszcza na członka sztabu wyborczego Andrzeja Szkaradka. - Mówiąc publicznie, gubi swego pryncypała. Ryszard Kalisz o Kwaśniewskim, mimo że wiadomo o ich wieloletniej przyjaźni, mówi: pan prezydent. A Szkaradek o Krzaklewskim: Marian - stwierdza Zarzycki. Krzaklewski ma jednak i atuty. Pierwszy to wygląd - jest wysoki i przystojny.
Drugi to żona - Maryla Krzaklewska. - Jest równie atrakcyjna jak żona Kwaśniewskiego. Powinna jak najczęściej być eksponowana. Prezentuje się znacznie lepiej niż jej mąż i potrafi się stosownie zachować - ocenia Tymochowicz. - Trzeba ją pokazać jako przyszłą pierwszą damę - dodaje Zarzycki.

Olechowski, czyli co się dzieje z moim ciałem

Plusy tego kandydata specjaliści wyliczają jednym tchem: dobra prezencja, dobry głos, dobra intonacja. - Jako jedyny wydaje się w pełni panować nad emocjami - dodaje Tymochowicz.
Dobrą prezencję należy więc eksponować. - Jego sztab powinien tak manewrować, by stawiać go przy Aleksandrze Kwaśniewskim, bo prezentuje się od niego lepiej. Jest wyższy, gustowniej się ubiera - mówi Zarzycki. Dodaje, że Andrzej Olechowski jako jedyny z kandydatów może powtórzyć chwyt z niebieskimi koszulami. Dobrze z tym kolorem grałaby siwizna na jego skroniach.
Ale Olechowski ma też wady. - Chyba nie czuje się dobrze we własnym ciele. Jakby miał za długie ramiona. Nie wie, co zrobić z dłońmi. Zdarza się, że macha ręką. Nie ma opanowanej gestykulacji - wylicza Tymochowicz. - Czasem mówi niezrozumiale, źle dobiera słowa.
Co ten kandydat na prezydenta powinien zrobić? Według Zarzyckiego: zbliżać się do prostych ludzi. - Można by go pokazać jako szlachcica, nawiązać do staropolskiej tradycji - radzi.

Wałęsa, czyli sprawdzona marka pełna wad

O wadach w zachowaniu i wizerunku byłego prezydenta można mówić długo - bywa, zdaniem specjalistów, groteskowy, teatralny, przerysowany. Niepotrzebnie rozdaje razy na prawo i lewo. Jest megalomanem i egocentrykiem. Te wszystkie cechy nie budzą sympatii odbiorców. Ale... - Wałęsa to sprawdzona marka i taki symbol, jak LOT czy Wedel.
Można go kreować na ojca narodu, Piłsudskiego naszych czasów. Może się to udać, pod warunkiem, że Wałęsa schowa swoją złość i agresję, zrezygnuje z kombatanctwa, przypominania ludziom, co zrobił, co załatwił itd. - radzi Zarzycki. Proponuje on także zmianę hasła wyborczego "czarne jest czarne, białe jest białe": - Jest fatalne. Tymochowicz przypomina, że były prezydent jest świetny na wiecach, zebraniach.

Reszta, czyli szampon i tani garnitur

Reszta kandydatów w sondażach nie cieszy się wielkim poparciem. Mimo to garść porad i dla nich.
- Generał Tadeusz Wilecki? Nigdzie na świecie nikt nie chce mieć skrzywionego, ponurego prezydenta. A jego usta są cały czas skierowane w dół, co daje takie wrażenia - ocenia Tymochowicz.
O Januszu Korwin-Mikkem mówi natomiast, że w oczach społeczeństwa ma już utrwalony wizerunek. - Świetnie potrafi przyciągnąć uwagę. Ale, jak na przyszłego prezydenta, jest zbyt odlotowy - dodaje. Prawie każdy Polak pamięta, jak Korwin-Mikke na znak protestu przeciwko systemowi podatkowemu zjadł swój PIT.
Jarosław Kalinowski w oczach specjalistów ma dobry wygląd. - Ale jasne marynarki fatalnie wyglądają z wąsami. Powinien nosić ciemne garnitury gorszych
firm. Takie, na jakie stać jego potencjalnych wyborców. To, że tak nie robi, jest jego zasadniczym błędem - ocenia Tymochowicz.
- Przy tym kandydacie uwaga podobna, jak przy Krzaklewskim. Trzeba skończyć z familiadą. Kiedy w mediach politycy z ugrupowania Kalinowskiego mówią o nim: kolega Kalinowski, jest to kompromitacja - nie ukrywa Zarzycki. Nie szczędzi on też krytyki Janowi Łopuszańskiemu: - Nieźle się prezentuje, ma szansę na skonsolidowanie wokół siebie grupy eurosceptyków, ale pod dwoma warunkami.
Pierwszy to natychmiastowe kupno dobrego szamponu przeciwłupieżowego,
Drugi warunek - zmienić sposób mówienia. Z oszołomiastego "sprzedajecie Polskę" na spokojne, wyważone, wypowiadane z klasą argumenty.

Kogo stać na specjalistę

Jak widać, specjalista od kreowania wizerunku, mimo że bywa okrutny, może wiele pomóc. Ale nie wszyscy pretendenci do prezydenckiego fotela będą go mieli. Powód podawany przez sztaby jest prozaiczny. - Taki profesjonalista dużo kosztuje, nie stać nas na to - wyznaje rzecznik Samoobrony (ich kandydat to Andrzej Lepper) Wojciech Mojzesowicz.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że za doradzanie trzeba zapłacić do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Bywają też inne powody. Mimo że szef sztabu wyborczego Lecha Wałęsy Marek Gumowski zapewnia, iż kandydatowi doradza wyspecjalizowana agencja, jeden ze specjalistów od kreowania wizerunku opowiada, jak to były prezydent odrzucił ofertę pomocy. Odpisał: "Nie potrzebuję takich doradców. Sam Pan mógłby się wiele ode mnie nauczyć".
Marian Krzaklewski musi mieć doradcę. Przyznaje to kierujący sztabem Wiesław Walendziak. W sztabie Mariana Krzaklewskiego on, obok Kajusa Augustyniaka, rzecznika "Solidarności", jest jedyną osobą mającą doświadczenia z mediami. W jednym z wydań "Kropki nad i", poproszony o komentarz do wypowiedzi swego pryncypała ("Musimy prężyć muskuły, brzuchów wciągać nie musimy"), Walendziak westchnął jedynie, że musi jeszcze popracować nad Krzaklewskim.
- Wynajęcie specjalistów od kreowania wizerunku jest nieodzowne - przyznał w rozmowie z "Press". Podobno spece zostali już wynajęci, choć nie wiadomo, kim są. Jak wieść niesie, Krzaklewski nie jest łatwy do prowadzenia.
Doradcę-specjalistę ma Andrzej Olechowski. Bohdan Dzieciuchowicz pracował kiedyś nad Leszkiem Balcerowiczem i przekonał go do uśmiechania się.
W sztabie Aleksandra Kwaśniewskiego są byli dziennikarze - Aleksandra Jakubowska czy Dariusz Szymczycha.
W gronie najbliższych doradców prezydenta nie ma specjalistów od kreowania wizerunku. - Ale są PR-owcy z zamiłowania. Na tym etapie to wystarczy - mówi Szymczycha. Jest też gremium doradcze - złożone z pracowników ośrodków badania opinii publicznej, ludzi kształtujących wizerunek. Za darmo, co tydzień,
przedstawiają oni swe opinie i uwagi na temat prezydenta. - Te sugestie nie są zobowiązujące. Ich opinie najpierw weryfikuje sztab wyborczy, a potem sam prezydent - mówi Szymczycha.
Pięć lat temu, kiedy Kwaśniewski pierwszy raz walczył o prezydenturę, jego sztab wynajął francuskiego specjalistę - Jacques'a Seguelę. W tym roku Segueli nie będzie. Z informacji płynących z grona bliskich współpracowników Kwaśniewskiego wynika, że teraz sztab aż tak bardzo się nie stara, gdyż jest już przekonany o reelekcji.
W sztabach, które postanowiły zatrudnić specjalistów, po pytaniu o nazwiska zapada cisza. Ludzie boją się kojarzenia z konkretną partią czy kandydatem, bo to może oznaczać zaszufladkowanie.
Gdy rozeszło się, że prof. Bralczyk pisze przemówienia dla Krzaklewskiego, w środowisku mocno mu to zaszkodziło.

Anna Głowacka