-
Wojciech Krzysztof Szalkiewicz
Śmiechu mi trzeba na te dziwne czasy...
-
W śmiechu jest klucz, którym jesteśmy w stanie rozszyfrować całego człowieka.
Thomas Carlyle

Termin "zachowania polityczne" oznacza przede wszystkim różne sposoby wyrażania stanowiska wobec wyborów, partii, polityków, programów wyborczych, ale także wyborców. Zachowania te mogą być czynne, co oznacza aktywne uczestnictwo w procesie wyborczym, bądź bierne - wyrażające się brakiem zainteresowania polityką i wyborami. Jest jednak i trzecia grupa zachowań związanych z polityką - wymykająca się powyższej klasyfikacji.

Jan Pietrzak startując w wyborach na prezydenta reklamował swoją osobę hasłem: Nie wiem czy będzie lepiej, na pewno będzie śmieszniej! W polityce śmiesznie jest zawsze.
Obserwując współczesną scenę można by rzec, że jedną rzeczą zajmującą naszych polityków jest przyszłość Rzeczypospolitej, bo w Polsce dzieje się bardzo źle. Wystarczy spojrzeć w oblicze Romana Giertycha i trudno w to nie uwierzyć. Natomiast patrząc na opaloną twarz Andrzeja Leppera, ubranego w elegancki garnitur (z niezbyt dobrze dobranym krawatem w biało-czerwone paski) raczej trudno uwierzyć, że "zamiast kraj mlekiem i miodem płynący stworzyliście w środku Europy skansen dziewiętnastowiecznego kapitalizmu z prawie 30 proc. rzeczywistym bezrobociem, nędzą i brakiem perspektyw dla młodych obywateli naszej Ojczyzny".(1)
Ale brakowi uśmiechu na obliczach polityków trudno się też i dziwić. Są poważni, ażeby ich uśmiech nie został odebrany jako demonstracja dobrego samopoczucia w czasach, gdy, jak twierdzą, większości Polaków nie żyje się najlepiej, a Ojczyznę zżera rak korupcji i afer. Niestety ta śmiertelna powaga i troska, z jaką pochylają się nad losem wyborców czasami jest po prostu... śmieszna. A śmiech ma w polityce wiele twarzy.

Uśmiech służbowy
W mowie ciała, jednym z najważniejszych narzędzi marketingu politycznego, dużo zależy od twarzy, jej grymasu czy też wyrażanego śmiechu. Ponurakom trudniej jest nawiązać kontakt z innymi ludźmi, a tym samym wygrać wybory. Uśmiechnięta osoba jest postrzegana jako życzliwa, przyciąga do siebie takich samych ludzi. Pozytywne nastawienie do życia udziela się innym i tak tworzy się lepszy klimat do współpracy, zwiększają się szanse na wygraną.
W opinii Amerykanów: "Szeroki uśmiech wart jest milion dolarów". Prezydent USA, niezależnie jak bardzo chory i cierpiący będzie się zawsze uśmiechał. Za wzorzec może uchodzić legendarny już uśmiech J. F. Kennedy’ego.(2) Znając tę regułę polscy politycy naśladują amerykańskie wzorce (wyjątkiem jest tu kamienna twarz Waldemara Pawlaka).
Jednak w 2002 roku podczas wyborów prezydenta miasta Olsztyna jeden z kandydatów Czesław Jerzy Małkowski pojawił się na plakatach z porażającym bielą zębów, szerokim uśmiechem. Jego oponenci szybko uknuli hasło: "Czesław Jerzy zęby szczerzy" oraz puścili w obieg złośliwą plotkę, jakoby jego kampanię finansował jeden z koncernów produkujących pastę do zębów.
- Zamiast szczerzyć zęby, polityk powinien śmiać się oczami, pokazywać entuzjazm i optymizm - radzą specjaliści od kształtowania wizerunku. Warto, aby kandydat był zawsze uśmiechnięty: Siła uśmiechu nic nie kosztuje a znaczy tak wiele, mija jak mgnienie, ale w pamięci pozostaje na zawsze. Chociaż i tu psycholodzy opracowali kilka wskazówek pomagających odróżnić uśmiech szczery od pozowanego. (3)
Pierwsza z nich związana jest z tzw. timingiem, czyli przebiegiem ekspresji w czasie. Autentyczny wyraz emocji nie pozostaje na twarzy dłużej niż kilka sekund. Tak więc jeśli ktoś podczas 15 minutowej rozmowy prawie bez przerwy się uśmiechał możemy być prawie pewni, że udawał tę radość. Także uśmiechy trwające bardzo krótko, czyli szybko znikające z twarzy, są raczej udawane. Autentyczna ekspresja ma określony przebieg czasowy z punktem kulminacyjnym, po czym wolno gaśnie. Inny przebieg ekspresji (zbyt długa lub krótka) spowodowany jest ingerencją woli.
Następna ciekawa wskazówka to osadzenie ekspresji w wypowiedzi. Jeśli ktoś najpierw mówi, że na przykład czuje się świetnie i dopiero potem się uśmiecha to prawdopodobnie nie odczuwa radości. Jeśli natomiast uśmiech zagości na twarzy zanim padnie wypowiedź jest to raczej szczere wyznanie.
Na zakończenie warto dodać, że udawane ekspresje są na ogół intensywniejsze od tych spontanicznych.

Rechot sali
"Wypełniona po brzegi sala, zajęte miejsca pana prezydenta i jego gromadki, świty, full w lożach prasowych..." - wspomina swoją poselską przygodę Janusz Rewiński. "Ten patetyczny nastrój został jednak zburzony i trochę wesołości pojawiło się na sali w momencie, gdy marszałek wyczytywał nazwiska posłów do ślubowania. Wywołani posłowie powtarzali niezbyt skomplikowaną formułkę: Ślubuję. Niektórzy jednak, głównie ci z prawej strony sali, wstawali, wypowiadali owo sakramentalne słowo i dodawali: Tak mi dopomóż Bóg! Wszystko było w porządku, każdy to z dostojeństwem znosił aż do momentu, gdy padło nazwisko Dzierżyński. I on wstał i powiedział: Ślubuję tak mi dopomóż Bóg! Sala zarechotała zdrowo".(4)
Sejm to centralne miejsce w polskim życiu politycznym, to miejsce gdzie głównie się mówi (gada, ględzi, przemawia, piep...y) dlatego tam też najczęściej pojawiają się mniejsze lub większe lapsusy językowe.
- Uderz w stół, a nożyce się otworzą - rzucił z mównicy sejmowej przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper, komentując skutki wycieku z Instytutu Pamięci Narodowej tzw. listy Wildsteina. - I one się otworzyły i to mleko rozlane musimy teraz wypić.5
Prawdziwy rechot na sali sejmowej wzbudził seksualnych kontekst wypowiedzi marszałka Józefa Zycha, który stwierdził: Nie po raz pierwszy staje mi..., przychodzi mi stawać przed Izbą.... Po kilku chwilach gromkiego śmiechu, Zych dokończył: Staje mi w pamięci pan poseł Iwiński, który zadał pytanie o relacje z organizacjami i parlamentami. Śmiejący się posłowie nie pozwolili jednak Zychowi dokończyć myśli. Zdaje się, że przejdę do historii z powodu drugiej pomyłki - podsumował więc.
Z czasów, gdy Zych był marszałkiem Sejmu (1995-1997), znana jest sprawa jego niecenzuralnej wypowiedzi przy włączonym mikrofonie. Miał on wtedy powiedzieć mniej więcej: Nie przychodź mi tu, k...., z takimi rzeczami. (6)
"Był moment, że omal się nie spłakałem" - wspomina J. Rewiński. (7) "Poseł Czajka gratulując Hannie Suchockiej wyboru na premiera miał widocznie w swoim przemówieniu źle powstawiane pauzy, bo kiedy powiedział, że ma nadzieję, iż pan prezydent z panią premier będzie utrzymywał bardzo "dobre stosunki", nagle urwał, jakby mu coś nie pasowało. Sala ryknęła śmiechem. Skonfundowany mówca dodał więc, że chodziło mu, oczywiście, o właściwe pożycie jednego urzędu z drugim. I wtedy już zrobiło się całkiem wesoło".

Z pewnością do kanonu humoru poselskiego przejdą wynurzenia Renaty Beger zawarte w wywiadzie udzielonym "Super Expressowi", w którym stwierdziła, że ma w oczach "kurwiki", a seks lubi tak, "jak koń owies". Te "kurwiki" bardzo pomogły w jej w karierze. Stała się jednym z bardziej charakterystycznych członków "rywinowskiej" komisji śledczej.
Podobnie jak marszałek Józef Zych i Renata Beger ma w swoim dorobku jeszcze jedną "wpadkę". Wymieniając "sławnych ludzi, do których Andrzej Lepper słał listy" wspomniała niejakiego Anana Kofana. Wszystko wskazuje na to, że chodziło jej o sekretarza generalnego ONZ, Kofiego Annana.

Potknięcia językowe polskich polityków dostarczają wielu powodów do radości polskim wyborcom. Jednak dużo większym echem odbijają się w świecie "potknięcia" polityków formatu światowego. Tu niekwestionowanym liderem jest prezydent Stanów Zjednoczonych George W. Bush, który słynie z niezwykłego „daru wymowy”. Jego powiedzonka i słowne lapsusy, doczekały się nawet własnej nazwy „buszyzmy” (ang. bushisms). Śmieszą ludzi na całym świecie. Oto kilka z nich (8):

- Wiem, że ludzka istota i ryba mogą współistnieć w pokoju;
- Najważniejszą sprawą nie jest bycie gubernatorem czy też, w moim przypadku, pierwszą damą;
- To najwyraźniej jest budżet. Jest w nim mnóstwo liczb;
- Myślę, że ci, którzy sądzą, że nie jestem wystarczająco mądry aby sobie poradzić z tą robotą, nie doceniają mnie;
- Dick Cheney i ja nie chcemy, żeby ten naród był w recesji. Chcemy, żeby każdy, kto może znaleźć pracę był zdolny znaleźć pracę;
- Nasi wrogowie są bardzo nowocześni i pomysłowi. I my także. Nigdy nie przestają myśleć, w jaki sposób skrzywdzić nasz kraj i naród. I my też.

Na polu "buszyzmów" amerykański prezydent nie pozostaje sam. W 2003 roku nagrodę za najbardziej bezsensowną wypowiedź roku otrzymał sekretarz obrony USA Donald Rumsfeld. Podczas jednej z konferencji prasowych na temat Iraku stwierdził: Informacje, z których wynika, że nic się nie dzieje, uważam za bardziej interesujące, ponieważ wiemy, że - jak wiadomo - są rzeczy, o których wiemy, że o nich wiemy. Wiemy też, że są znane niewiadome, to znaczy, że są rzeczy, o których wiemy, że nic o nich nie wiemy. Ale są również nieznane niewiadome - takie, o których nie wiemy, że o nich nie wiemy.
Konkurentem Rumsfelda do tej nagrody był gubernator Arnold Schwarzenegger, który jest autorem następującego zdania: Myślę, że małżeństwo homoseksualne jest czymś, co powinno odbywać się między mężczyzną i kobietą.

Warto dodać, że odpowiednikiem amerykańskich "buszyzmów" są nasze "wałęsaliki".(9) Do najsłynniejszych należą oczywiście: "nie chcem, ale muszem", "zdrowie wasze w gardła nasze", "jestem za, a nawet przeciw", "są plusy dodatnie i plusy ujemne", "moja ilość trochę psuje moją jakość" i wiele innych. Zbiór swoich bon motów były prezydent stale uzupełnia, gdyż – jak twierdzą niektórzy jego przeciwnicy - "za ciasno mu na pomniku" i nie chce odejść z życia publicznego, co jest okazją do tworzenia nowych zwrotów typu: "pan tu wszedł jak do obory: ani be, ani me, ani kukuryku".

Półuśmiechy
Okazją do powstawania bon motów na sali posiedzeń parlamentu są przede wszystkim utarczki słowne prowadzone przez parlamentarzystów.
Warto w tym miejscu podkreślić, że nasi parlamentarzyści, mimo co raz wyraźniejszych objawów zwykłego chamstwa w zachowaniach na sali sejmowej (Andrzej Lepper bez zahamowań i sprzeciwu ze strony kolegów posłów nazywa Leszka Balcerowicza "kanalią"), nie przekroczyli jeszcze granicy, jaką jest używanie w wypowiedziach publicznych słów powszechnie uznawanych za wulgarne. Nie dochodzi też w polskim Sejmie (przynajmniej na razie) do rękoczynów, które są na przykład prawie normalnym zjawiskiem w parlamentach państw azjatyckich.
Trzeba jednak zaznaczyć, że pojedynki słowne toczone na mównicach często dalekie są od zasad honorowych pojedynków dżentelmenów dotkniętych tym czy innym uchybieniem - Kargul, podejdź no do płota, a dostaniesz w mordę chłopską ręką (Jacek Soska). No, ale cóż, na takim świecie żyjemy. Poza tym trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że: poseł woli zjeść skarpetki, niż się narazić wyborcom (Jacek Kuroń) i "dla nich" jest gotów zrobić wszystko: nieważne, czy w Polsce będzie dobrobyt, najważniejsze, by Polska była katolicka (Henryk Goryszewski), chociaż może mieć o nich nie najlepsze zdanie: społeczeństwo polskie jest zbiorem przypadkowych osób (Halina Nowina-Konopczyna).
Do kanonu obrazowych ripost polskiego parlamentu weszły również: kto pije i płaci, honoru nie traci (Henryk Czarnecki), narzędzie gwałtu noszę przy sobie (Andrzej Kern), członek - to brzmi dumnie (Marek Markiewicz), czy prawdziwych mężczyzn poznaje się nie po tym, jak zaczynają, ale jak kończą (Leszek Miller).

Uśmiech politowania
Europejskim liderami w dziedzinie bon motów jest z pewnością premier Włoch Silvio Berlusconiego oraz członkowie jego gabinetu.
Berlusconi stwierdził, że zawód sędziego mogą wykonywać tylko osoby mentalnie i psychicznie upośledzone, bo: z antropologicznego punktu widzenia różnią się od reszty rasy ludzkiej. W czasie konfliktu irackiego nie zgodził się na porównanie Saddama Husajna do Mussoliniego, ponieważ ten ostatni: nikogo nie zabił, a poza tym wysyłał ludzi na wakacje za granicą. Niemieckiemu deputowanemu do Parlamentu Europejskiego zaproponował rolę kapo w filmie o obozie koncentracyjnym. Podczas jednej z debat na międzynarodowej konferencji dotyczącej głodu na świecie stwierdził zniecierpliwiony, że należy zarządzić przerwę, bo: my też jesteśmy głodni, a w czasie innej zagranicznej delegacji stwierdził, że niektórzy włoscy politycy kradną. Innym razem uznał, że moralne jest unikanie podatków, które są za wysokie.
Nie lepsi pod tym względem są członkowie jego rządu.
Minister do spraw reform, a zarazem szef separatystycznej Ligi Północnej Umberto Bossi stwierdził, że włoska flaga nadaje się tylko do podtarcia dupy. Były szef resortu spraw wewnętrznych Claudio Scajola, zamordowanego przez terrorystyczne Czerwone Brygady profesora Marca Biagiego nazwał "upierdliwym facetem" i dodał, że gdyby dostał on ochronę o którą zabiegał, to w zamachu zginęliby także inni niewinni funkcjonariusze. Ta wypowiedź kosztowała go posadę (co było wyjątkiem od reguły). Następca Scajoli, Beppe Pisanu nazwał bowiem włoskich sędziów "zbirami w togach" nie ponosząc oczywiście konsekwencji.(10)

Z szerokim uśmiechem
Tak zwane poczucie humoru jest pojęciem bardzo subiektywnym. Nie wszyscy śmieją się z tego, co bawi innych, dlatego też nie wszystkie doniesienia ze sceny politycznej wywołują podobne reakcje. Jest jednak wiele tragikomicznych wypowiedzi i sytuacji, które wywołują szeroki uśmiech.

- Republikański gubernator Kalifornii, Arnold Schwarzenegger przyznał się, że gdy podczas amerykańskiej kampanii wyborczej wygłosił mowę z poparciem dla George’a W. Busha, żona Maria Shriver, zwolenniczka Demokratów, przez dwa tygodnie odmawiała mu seksu. "Mając taką żonę jak moja, nie można być swoim własnym szefem", żartował gubernator, który po tej lekcji wspomagał Busha mniej skwapliwie.
- Dożywotni prezydent Turkmenistanu, Saparmurad Nijazow wydał w 2004 r. drugi tom swego traktatu filozoficznego "Ruhnama" ("Zwierciadło duszy"), w którym ostrzega rodaków przed nielojalnością następującymi słowy: "Kiedy świnia wchodzi na drabinę, ginie jedność narodu". Nawet zdający egzamin na prawo jazdy muszą studiować "Ruhnamę" przez 16 godzin.
- Prezydent Białorusi, Alaksander Łukaszenka, podczas sesji parlamentu, zażądał, aby francuskie modelki na plakatach w Mińsku zastąpić pięknymi Białorusinkami, bo to przecież one powinny reklamować białoruskie zegarki. Parlamentarzyści słuchali w skupieniu słów swego przywódcy, a burmistrz Mińska Michaił Pawłow, stał wyprostowany jak struna.
- Kiedy lokalna gazeta "Evenimentul Zilei" zaczęła sugerować, iż Adrian Nastase, Premier Rumunii, jest on gejem, szef rządu zaproponował, że przetestuje wszystkie żony i przyjaciółki dziennikarzy. W ten sposób udowodni swe prawdziwe preferencje seksualne.(11)

Uśmiech rozbrajający
Jak wspominał jeden ze współpracowników Ronalda Reagana, prezydent niezmiennie zaczynał każde posiedzenie od najnowszego dowcipu, jaki usłyszał: Na opowiadaniu dowcipów upływało nam co najmniej pięć do siedmiu minut naszego codziennego półgodzinnego spotkania. Przechowywał je nawet w szufladzie.
Reagan doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak odbierają go inni, i wykorzystywał to, żartując na swój temat. Kiedyś powiedział swemu gościowi w Gabinecie Owalnym Białego Domu, gdzie czasami drzemał podczas nudnych posiedzeń gabinetu: Pewnego dnia ludzie powiedzą: tu sypiał Ronald Reagan. Kiedy indziej zaś oświadczył z poważną miną: Wydałem rozkaz, aby w sytuacji nadzwyczajnej obudzić mnie o każdej porze, nawet jeśli jestem na posiedzeniu gabinetu.
Poczucie humoru nie opuszczało prezydenta nawet po zamachu. - Kochanie, zapomniałem się uchylić - powiedział swej żonie Nancy w 1981 roku, trafiony kulą przez zamachowca. Swój pobyt w szpitalu po zamachu wspominał: Kiedy zobaczyłem wokół siebie tylu lekarzy, powiedziałem: Mam nadzieję, że oni wszyscy są Republikanami.(12)

Umiejętność śmiania się z samego siebie, dystansu do swojej osoby i tego, co się robi jest cechą niezmiernie przydatną w życiu, także politycznym.
Zapytana przez dziennikarzy, czy podoła obowiązkom członkini Rady Prowincji Parma 99-letnia mieszkanka domu spokojnej starości, Innocenza Cabri, odpowiedziała: Mam teraz wiele czasu dla innych. Obawiam się tylko, że mogę czasami trochę przysnąć podczas zbyt długich i skomplikowanych przemówień niektórych moich kolegów na posiedzeniach rady. Pani Centa prowadzi swą kampanię wyborczą w Internecie pod hasłem: Do przyszłości tylko jeden krok! (13)
W tej poetyce utrzymuje się słynna odpowiedź Winston Churchila na pytanie: Co niezwykłego spotkało go w karierze politycznej? Odpowiedział, że było to spotkanie z dawnym kolegą ze szkoły, który spytał: Powiedz stary, co ty teraz porabiasz, od czasu skończenia szkoły nie wiem, co się z tobą dzieje?

- Nie umiem z tobą gadać, bo tyś jest szlachcic, a ja prosty chłop - mówił wicemarszałek Sejmu, Andrzej Lepper, do Lecha Nikolskiego z SLD, szefa gabinetu politycznego premiera, we fragmencie "Turonia" Stefana Żeromskiego.
Politycy zmierzyli się na deskach łódzkiego Teatru Jaracza w cyklicznym spektaklu Krystyny Piasecznej "Na wielkiej scenie".
Obaj politycy podczas widowiska wcielali się w role, które sami wybrali dla siebie i przeciwnika. Odgrywali postaci z utworów Żeromskiego, Fredry, Szekspira i Wyspiańskiego.(...)
Największe zainteresowanie wzbudził lider "Samoobrony" wcielając się w postać... Romea z dramatu Szekspira "Romeo i Julia". Miłosne wyznania Andrzej Lepper kierował do Julii, którą grał... Lech Nikolski. To on właśnie wybrał dla Leppera rolę kochanka.(14)

Śmieje się jak głupi do sera
Trudno nie zgodzić się z opinią Nikity Chruszczowa, że politycy wszędzie są tacy sami i obiecują zbudować most nawet tam, gdzie nie ma rzeki. Potrafią składać deklaracje o 300 milionach dla każdego, obietnice gruszek na wierzbie, gadać głupoty, czy też zachowywać się w sposób, który łagodnie rzecz ujmując, daleko odbiega od powszechnie przyjętych norm (vide poseł Gabryiel Janowski, który potrafi "radośnie" podskakiwać na sejmowych korytarzach, całować kolegów posłów po rękach i jest w stanie zapanować nad fizjologią). Stąd sytuacja, w której stargardzki radny Jarosław Koziołek oświadcza, że: będąc w pełni władz umysłowych jest synem Boga Wszechmogącego, Jedynego i prawdziwego Boga Izraelitów, Polaków oraz wszystkich ludzi dobrej woli15, w zasadzie nie powinna dziwić.
W swoich homiliach Jan Paweł II często apelował do wiernych: Radujcie się!
Nawet uśmiech nieszczery, wyćwiczony pełni pozytywne funkcje - zwiększa dopływ krwi do mózgu, co wpływa na poprawienie nastroju.

W marketingu politycznym podejmuje się wiele różnych działań i zabiegów mających na celu ukształtowanie wizerunku polityków zarówno, jako członka partii politycznej, jak i dotyczące jego walorów osobistych. Wszystkie one zmierzają do jednego celu - zdobycia Władzy, a tym samym możliwości skutecznego narzucania przez jednych ludzi swojej woli innym ludziom.

Wojciech K. Szalkiewicz

Przypisy
1) "Ostatni gong przed wejściem do unii europejskiej - rozmowa z Andrzejem Lepperem przewodniczącym Samoobrony", przedruk wywiadu z "VIP" 4(33) 04’03, [za:] http://www.samoobrona.pl.
2) John Fitzgerald Kennedy od roku 1949 cierpiał na chorobę Addisona - niedoczynność kory nadnerczy. W dobie kolorowej telewizji związany z chorobą brązowawy odcień skóry mógł dodać Kennedy'emu poparcia w wyborach, ale sama decyzja o kandydowaniu była ryzykowna - stres prowadził do pogorszenia stanu zdrowia. Dolegały mu przy tym przewlekłe bóle kręgosłupa. Kennedy musiał nosić gorset, a związany z przyjmowanymi lekami zwiększony popęd płciowy, wikłał go w liczne romanse.
3) Sylwester Orzechowski "Komunikacja niewerbalna" - http://pedagog.umcs.lublin.pl.
4) Janusz Rewiński "Z kabaretu do sejmu... i z powrotem?", OPOLPRESS, Opole 1993.
5) "Przysłowia Andrzeja Leppera", wiadomosci.wp.pl, 25.02.05 r.
6) "Zych: marszałek powinien przywrócić dobre imię Sejmowi", Serwis PAP, 05.01.05 r.
7) Janusz Rewiński "Z kabaretu do sejmu... i z powrotem?", OPOLPRESS, Opole 1993, s. 150.
8) "Buszyzmy" wybrała Urszula Kifer, www.wp.pl, 02.11.04 r.
9) Jerzy Sławomir Mac "Oszołom kontra pachołek", "Wprost", 21.10.01 r.
10) Norbert Skupiński "Gafy polityków, czyli Grecjanie, kurwiki i zbiry w togach", Miesięcznik "Razem" Nr 5/2004.
11) "Rok 2004 w krzywym zwierciadle. Najbardziej niesamowite, makabryczne, niewiarygodne, zaskakujące i głupie wydarzenia ostatnich 12 miesięcy", zebrał Marek Karolkiewicz, "Przegląd", 20.12.04 r.
12) "Ronald Reagan - prezydent, który kochał dowcipy", Serwis PAP, 07.06.04 r.
13) "99-latka kandydatką w wyborach", Serwis PAP, 20.05.04 r.
14) Michał Musiał "Lepper na deskach", "Super Express", 5.11.01 r.
15) "Radny ogłosił się synem Boga", Serwis PAP, 15.01.04 r.